artykuły

Saga tom 7 – recenzja

Marko, Alana i Hazel są w końcu razem i nic nie wskazuje na to, że ten stan miałby zostać zmieniony. Towarzyszy im oczywiście niematerialna Izabel, zarozumiały Robot oraz Petrichor, która dołączyła do tej niezwykłej zbieraniny pod koniec poprzedniego tomu. Wszyscy próbują przeżyć i pomimo dzielących ich różnic starają się ze sobą współpracować. Czy jednak mają szansę nie pozabijać się nawzajem, zanim zrobią to polujący na nich mordercy?

Tym razem bohaterowie zmuszeni będą do lądowania na komecie – Phang. Zamieszkują ją różne rasy, które oczywiście także zostały uwikłane w trwający w galaktyce konflikt. Tak nieprzyjazny świat nie wydaje się najlepszym miejscem na postój dla poszukiwanych zbiegów i ich dziecka. Z czasem jednak rodzina zaprzyjaźnia się z uroczym plemieniem zamieszkującym Phang i stara się pomóc im najlepiej jak umie, co niestety wiąże się z przedłużeniem pobytu na komecie. Jak pewnie się domyślacie: zbyt długie siedzenie na beczce prochu nie jest dobrym pomysłem. Należy tu także wspomnieć o Robocie pragnącym odnaleźć swojego syna i nadal mającym problemy ze swoimi emocjami i wspomnieniami. Staje się on przez to najbardziej nieprzewidywalną postacią. Chociaż kurczowo trzyma się resztek zdrowego rozsądku, kwestią czasu jest, kiedy wybuchnie i zrobi coś ryzykownego. Jego zachowanie zaskakuje czytelnika co kilka stron, a i tak mam wrażenie, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Nie mogę się doczekać, jak rozwinie się jego wątek w kolejnym tomie.

Saga od samego początku jest opowieścią, w której dobre chwile przeplatają się z tragicznymi wydarzeniami. W tomie siódmym jest zdecydowanie więcej tych drugich, więc wrażliwsi czytelnicy powinni naszykować sobie paczkę chusteczek. Podejrzewam jednak, że wszyscy fani Sagi przyzwyczajeni są do nagłej zmiany sytuacji bohaterów i wydarzeń, po których nic już nie jest takie samo. Szykujcie się na kolejne dramaty, wobec których trawiąca wszechświat wojna jest zupełnie obojętna. Czy ktoś walczący po którejkolwiek ze stron wie, o co chodzi w tym całym konflikcie? Co znaczy w nim cierpienie jednostki i jej bliskich?

W dalszym ciągu rysunki Fiony Staples robią wrażenie. Baśniowość jej ilustracji kontrastuje z językiem używanym przez bohaterów oraz scenami, które nigdy nie znalazłyby się w książce dla dzieci. Przeklinanie, masturbacja i przemoc to elementy umiejętnie przedstawione w historii. Nigdy nie ma się wrażenia, że nie pasują do narracji lub że mają za zadanie niepotrzebnie szokować. Vaughanowi udało się znaleźć równowagę pomiędzy brutalnością przedstawianego świata, a jego ciepłem i bajkowością. Dzięki temu lektura trzyma w napięciu do ostatniej strony, bo nie wiadomo czy akurat tym razem otrzymamy szczęśliwe zakończenie.

Scenariusz: Brian K. Vaughan
Rysunki: Fiona Staples
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Mucha Comics
Liczba stron: 152
Format: 168×257 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
ISBN 978-83-65938-02-2
Wydanie pierwsze
Cena okładkowa: 59,00 zł
Premiera: 24 listopada 2017

Recenzowała: M. Chudziak (Blue Bird)

Comments