onemillion

Milion wyświetleń śmierci

Zegar wskazywał parę minut po godzinie 14:00 kiedy właściciel pizzerii „Mamma Mia” w mieście Eire w Pensylwanii odebrał telefon. Głos w słuchawce zamówił dwie małe pizze na pewien adres. Zlecił dostarczenie włoskiego jedzenia swojemu pracownikowi – Brianowi Wellsowi, który po zapakowaniu wszystkiego do swojego zielonego Chevroleta udał się pod wskazany adres. To była pułapka.

Miły, spokojny rozwoziciel pizzy nie spodziewał się, że zwykły dzień w pracy obróci się o 180 stopni. Gdy Brian Wells dotarł na miejsce, nieznani sprawcy rzucili się na niego, po czym założyli na jego szyi obrożę otwieraną na kod z materiałem wybuchowym. Ludzie, którzy tego dokonali, postanowili wykorzystać mężczyznę do napadu na bank. W przypadku jakiejkolwiek niesubordynacji czy kontaktu z policją, można było zdalnie uruchomić zapalnik czasowy, który po upływie określonej chwili wybuchał.

Dostawca nie miał wyjścia i napadu dokonał. W trakcie przewożenia obrabowanych pieniędzy do wskazanego wcześniej przez przestępców celu, Briana zatrzymała zaalarmowana policja. Skuła go i zostawiła na środku drogi, wzywając przy okazji oddział saperski.

Całe wydarzenie filmowały przynajmniej 4 kamery. Jedna z nich pokazuje wiercącego się w panice mężczyznę na jezdni. Zaraz potem następuje eksplozja i dostawca pada na ziemię. Na ujęciu po chwili pojawia się kolejna postać, prawdopodobnie funkcjonariusz FBI. Z bezpiecznej odległości zerka na mężczyznę, po czym w akcie bezradności odwraca się i oddala. Brian nie żyje.

Ostatnie parę sekund życia Briana można zobaczyć na ogólnodostępnym serwisie YouTube. Nie trzeba długo szukać, by znaleźć ten przerażający film. A jest to jeden z łagodniejszych w sieci.

Internet dał nam wiele możliwości. Dzięki niemu pogłębiamy nasze pasje, dowiadujemy się ciekawych informacji z całego świata, czy nawet rozmawiamy przez wiele godzin z naszymi znajomymi. Niestety, ten wspaniały wytwór technologii ma też swoją ciemniejszą stronę, gdzie można znaleźć bardzo drastyczne filmy i zdjęcia. Najpopularniejszą stroną, gdzie można obejrzeć te rzeczy jest strona liveleak.com, do której przyległa łatka „tego, co nie dostało się na jutuba”. Oczywiście zawartość całego serwisu nie skupia się tylko wokół tematyki, którą wymieniłem wcześniej. Jest to po prostu strona z bardziej liberalnym nastawieniem do filmów, ale też taka, która pozwala na dowiedzenie się tego, czego nie uchwyciły kamery telewizyjne odnośnie np. wojny w Syrii. Mimo wszystko, śmierć na ekranie komputera też jest obecna. Takie filmy biją rekordy popularności na YouTube. Nagranie śmiertelnego wypadku samochodowego w Rosji, gdzie ciężarówka zderza się czołowo z małym autem posiada pół miliona wyświetleń. Wcześniej wspomniany film z dostawcą pizzy kolejne pół. A tych filmów jest o wiele więcej. Mógłbym wymieniać w nieskończoność różne nagrania, zaczynając od włamania do sklepu i zabiciu włamywacza przez lokalną społeczność, po wypadek przy pracy, np. elektryka.

Należy zadać pytanie: po co takie materiały są udostępniane w Internecie? Odpowiedzi będzie mnóstwo. Najpopularniejszym powodem wizyt i oglądania zdjęć trupów i filmów z prawdziwą śmiercią w roli głównej, jest po prostu zwykła ciekawość. Jakkolwiek niemoralne jest udostępnianie w sieci takich materiałów, ludzie, mimo że wyrażą dezaprobatę takiego zachowania, obejrzą dane zdjęcia lub film „bo ich kusi”. Ciągniemy do tego, co nieznane. Chcemy zaznać odrobinę realizmu, kiedy będąc przyzwyczajeni do wszechobecnej przemocy w kinematografii, w której trup ściele się gęsto, mamy ochotę porównać prawdziwe życie do tego, co widzimy w telewizji czy w kinie. Innym czynnikiem sprawiającym, że oglądalność śmierci jest wysoka, jest przestroga. Zobacz, on zrobił „to” i nie żyje/zabił kogoś.

DSC_1196

Nie trzeba długo szukać, by znaleźć film, na którym ktoś ginie

Zwykłe, rosyjskie blokowisko jakich wielu. Samochód z wideorejestratorem przemierza betonową dżunglę. Z naprzeciwka nadjeżdża czarny Ford. Wtem, tuż przed maską amerykańskiego samochodu pojawia się siedmioletni chłopczyk. Zostaje potrącony, a po jego ciele przejeżdżają koła. Wszyscy świadkowie rzucają się w kierunku dziecka, próbują wyciągnąć go spod auta. Wszyscy łapią się za głowę, są zszokowani tym co widzą. Niestety, chłopczyk nie przeżył.

Sceneria zimowa. Na drodze lód. Do przejazdu kolejowego bez rogatek zbliża się ciężarówka. Zaczyna hamować, jednakże dzięki warunkom pogodowym, zatrzymuje się dopiero na torach, tak niefortunnie, że kabina znajduje się na drodze biegu pociągu. Po ułamku sekundy, przed ciężarówką, po drugim, wolnym torze, przejeżdża pociąg, zahaczając lekko wagonem kabinę. Kierowca niestety ma pecha. Akurat na tym przejeździe wymijały się dwa pociągi. W kabinę kierowcy czołowo uderza lokomotywa. Kierowca ginie.

Powracając do poprzedniej myśli, przestrzega nas to przed nieostrożnym kierowaniem pojazdami oraz nieodpowiedzialnym zachowaniem się na drodze. Człowiek oglądając takie filmy sam skłania się do refleksji nad tym, jak prowadzi samochód. Pamiętacie film pod tytułem „Oszukać przeznaczenie”? Kto po obejrzeniu tego filmu boi się jeździć za ciężarówką przewożącą na naczepie drzewo? Ręka w górę, ja sam ją podniosę. W ten sam sposób działa na nas widok śmierci. Ja z pewnością w warunkach niesprzyjających hamowaniu, będę strać się robić to prewencyjnie z dużym wyprzedzeniem.

449283652_a4b417b148_b

Na miejscu zdarzenia coraz częściej można spotkać gapiów nagrywających umierających ludzi i strzelających fotki trupów

Jakie jest moje prywatne zdanie na temat takich opinii? Jestem osobą empatyczną. W pewnym sensie oburzają mnie takie przypadki, gdy tłum gapiów nagrywa konającą ofiarę wypadku drogowego i udostępnia to w Internecie. Jest mi przykro, bo wyobrażam sobie co muszą czuć osoby bliskie tych nieszczęśników. Nie dość, że sam fakt śmierci naszego przyjaciela, członka rodziny jest bolesna, wliczając w to jeszcze makabryczny sposób pożegnania się ze światem, to możemy natrafić na film z ostatnimi chwilami tej osoby. Mówiąc szczerze, nie chciałbym aby mnie spotkało coś takiego. Wizja tego, że mój znajomy ogląda na liveleaku moment, w którym zmieniam się w trupa jest dosyć przerażająca.

Powiecie – skoro oburzają cię takie filmy, to możesz ich nie oglądać. Mogę. Ale wtedy nie mógłbym napisać tego artykułu.

Tekst: Tomasz Hęciak
Zdjęcia:
Ben Hanbury(CC BY 2.0)
R4vi & Tomasz Hęciak (CC BY-SA 2.0)

Comments

Napisz komentarz