artykuły (5)

Giant Days tom 2: Obudźcie mnie, jak będzie po wszystkim

Pierwszy tom Giant Days kupiłam, kierując się… ładną okładką. Siadałam do lektury, nie mając żadnych oczekiwań, a kiedy ją kończyłam, wiedziałam, że znalazłam swoją ulubioną serię od Non Stop Comics. Sięgając po Obudźcie mnie, jak będzie po wszystkim, miałam nadzieję na co najmniej równie dobrą zabawę. Czy album sprostał tym wymaganiom? Zapraszam do recenzji.

Na Susan, Esther i Daisy czekają nowe kłopoty. Pierwszą z nich ponownie dopadnie jej przeszłość, druga zwiąże się ze starszym chłopakiem, a ostatnia ma złamane serce do wyleczenia i cały czas zastanawia się, czy faktycznie jest lesbijką. Poza tym trzeba kupić sukienki i zaprezentować jak najlepiej na nadchodzącym balu, a także zacząć naukę do sesji. Każda z dziewczyn może liczyć na pomoc pozostałych, a wspólnie o dziwo tworzą zgraną ekipę. Piszę „o dziwo”, bo każda z nich jest zupełnie inna. Susan to twarda dziewczyna, Esther – kochliwa imprezowiczka, a Daisy jest uroczą postacią, zupełnie nieprzystosowaną do życia poza domem. Każda z nich wprowadza do historii zupełnie inne pomysły i spojrzenie na świat.

Giant Days to komiks o przyjaźni, miłości i problemach, z jakimi musi mierzyć się prawie każda młoda kobieta. Łatwo utożsamiać się z którąś z bohaterek, przez ich wspomniane wcześniej zróżnicowanie. Chociaż komiks na pierwszy rzut oka może wydawać się typową teen dramą przeznaczoną dla młodszego czytelnika, to jednak nie naklejałabym tej pozycji takiej etykietki. Po pierwsze bohaterki, to nie nastolatki, ale młode dorosłe (trzymając się nomenklatury przyjętej w Simsach). Ich problemy nie wynikają z trudnego okresu dojrzewania, ale są typowe dla każdej osoby, która dopiero rozpoczęła studia i weszła w dorosłość. Wszystko to okraszone jest absurdalnymi, ale także lekkimi humorystycznymi elementami.  Są one dodatkowo podkreślone przez świetną oprawę graficzną. Pierwszą połowę tomu zilustrowała Lissa Triman, która odpowiadała za rysunki w poprzedniej części. Postacie są przerysowane, a po wyglądzie możemy domyślić się ich cech. Od połowy albumu pałeczkę, a właściwie tablet do rysowania, przejmuje Max Sarin. Jej rysunki są lżejsze, ponieważ kontury postaci i przedmiotów są rysowane przy użyciu mniejszej ilości czarnego tuszu. Obie rysowniczki stworzyły fajne, cartoonowe kadry. Podkreślają odczucia bohaterek, np. rysując im w  oczach gwiazdki albo serduszka wiszące koło głowy.

Drugi tom umocnił mnie w przekonaniu, że znalazłam serię odpowiadającą na większość moich potrzeb czytelniczych. Humor, kłopoty i przyjaźń w cudownej oprawie graficznej. Opowieść jest lekka i zabawna, ale jednocześnie prawdziwa. Zdziwiłam się jak z wieloma z przedstawionych problemów, sama kiedyś się borykałam, a ile z nich dotknęło moich koleżanek. Jeżeli jeszcze nie sięgnęliście po Giant Days, kupcie od razu dwa tomy, na pewno się nie zawiedziecie.

Scenariusz: John Allison
Rysunek: Lissa Treiman
Tłumaczenie: Bartosz Sztybor
Liczba stron: 128
Format: 170×260 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Wydanie: I
Cena z okładki: 42 zł

Recenzowała: M. Chudziak (Blue Bird)

Comments