artykuły (4)

Cage

Czy bohaterowie powinni pomagać niewinnym ludziom, kiedy na świecie panoszy się zło? Odpowiedź wydaje się oczywista. Wielka moc, wielka odpowiedzialność. Ale jak zauważa tytułowy bohater omawianego komiksu: „dobre uczynki są spoko, ale spróbuj pierwszego zapłacić dobrem czynsz, a szybko się przekonasz, ile jest ono naprawdę warte”.

Luke Cage jest bohaterem do wynajęcia, za odpowiednią kwotę rozwiązuje problemy innych ludzi. Z takim problemem zgłasza się do niego kobieta, która niedawno pochowała swoją córkę. Dziewczyna zginęła od zbłąkanej kuli podczas strzelaniny wywołanej przez gangsterów. Cage przyjmując tę sprawę, wplącze się w walkę pomiędzy miejscowymi gangami, a liczba trupów zacznie rosnąć z każdą stroną. Zdecydowanie ktoś będzie musiał posprzątać ten bałagan, czy jednak Luke jest dostatecznie niezniszczalny, aby sobie z tym poradzić?

Na początku śledzenie poczynań bohatera to czysta przyjemność. Przyjmuje on zlecenie od zrozpaczonej kobiety i idzie rozmawiać z ludźmi, próbując ustalić, kto mógł wystrzelić zbłąkaną kulę. Spora część interakcji, jakie Cage ma z otoczeniem, to groźby, a gdy to nie wystarczy, to ciężkie uszkodzenia ciała. Tytułowy bohater niczym maszyna, bez mrugnięcia okiem, brnie w układy z gangsterami, porachunki i brudny uliczny świat. Cage jest milczącym twardzielem wyjętym żywcem z kina akcji i nawet dramatyczne wspomnienia z jego przeszłości nie były w stanie zainteresować mnie postacią. Fabuła niestety też od pewnego momentu dramatycznie obniża loty. Po pierwszym bardzo dobrym zeszycie przychodzą cztery inne i niestety gaszą początkowy entuzjazm. Cała sprawa zastrzelonej dziewczynki rozmywa się i nagle z jakiegoś powodu istotne są walki gangów i skorumpowane władze. Zupełnie jakby przyjęte zlecenie zaprowadziło bohatera do większej afery i przez to stało się nieistotne.

Rzeczą wyróżniającą ten komiks i zasługującą na pochwałę jest jego oprawa graficzna. Brzydota postaci i przedstawianego świata, częste zbliżenia na twarze i wiele czarnego tuszu uwydatniają mrok i brud dzielnicy, w której toczy się bezlitosna wojna gangów. Poza rysunkami niezwykłe są kolory i sposób ich nałożenia. Niejednolitość barw buduje specyficzny klimat i poczucie niepokoju. Miłą niespodzianką jest zamieszczenie na końcu tomu posłowia kolorysty, który opisał swoją pracę nad komiksem. Zamieszczono tam także kilka kadrów bez nałożonych kolorów i z nimi. Właściwe dopiero przyglądając się kolosalnej różnicy w odbiorze rysunków, można w pełni pojąć, jak barwy wpływają na świat przedstawiony.

Cage pomimo świetnego początku i oprawy graficznej nie spełnił nadziei, jakie w nim pokładałam. Tytułowa postać jest jednowymiarowa, a fabuła w sposób mniej niż bardziej kontrolowany schodzi na nieznane tory. Warto tu wspomnieć także o zakończeniu. Jest ono otwarte, ale historia nie zainteresowała mnie na tyle, abym poświęciła chociaż kilka minut na rozmyślania, jak powinna się skończyć.

Cage
Scenariusz: Brian Azzarello
Rysunki: Richard Corben
Kolory: Jose Villarrubia
Tłumaczenie: Piotr Czarnota
Wydawnictwo: Mucha Comics
Data premiery: 10 kwietnia 2017 r.
Liczba stron: 128
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
ISBN 978-83-61319-85-6
Wydanie pierwsze
Cena: 49 zł

Recenzowała: M. Chudziak (Blue Bird)

Comments